Wizja 4-dniowego tygodnia pracy, w którym prawnik leży na plaży, podczas gdy sztuczna inteligencja obsługuje klientów, wciąż pozostaje mitem. Okazuje się, że inwestycja w narzędzia legaltech niekoniecznie sprawia, że pracujemy krócej. Zmienia jednak charakter naszych obowiązków, uwalnia od rutyny i znacząco podnosi merytoryczną wartość dostarczanych usług.
Paradoksalnie, korzystanie z modeli takich jak ChatGPT czy Gemini wcale nie musi radykalnie zmniejszyć liczby przepracowanych godzin. Wcześniej starszy prawnik zlecał kwerendę juniorowi lub asystentowi, a następnie spędzał czas na uważnej weryfikacji przygotowanego dokumentu. Dziś rolę juniora przejmuje sztuczna inteligencja. Nadal jednak musimy uważnie sprawdzać efekty pracy maszyny i udzielać jej stałego feedbacku. Zaletą tej technologii jest dostępność 24/7 – nasz cyfrowy stażysta nie narzeka na nadgodziny. Zamiast oszczędzać czas, inwestujemy go podobnie, ale efekt końcowy (np. pismo procesowe czy analiza) jest głębszy, estetyczniejszy i po prostu lepszy jakościowo.
Od długich promptów do budowania własnych agentów
Początkowa euforia związana z pisaniem krótkich zapytań (promptów) minęła. Dziś prawnicy tworzą wielostronicowe instrukcje, co bywa niezwykle nużące. Jak sobie z tym radzić? Bartłomiej Majchrzak, który od 15 lat pracuje z kancelariami przy transformacji cyfrowej, radzi porzucić każdorazowe pisanie promptów na rzecz tworzenia spersonalizowanych agentów np. w Omnilexia, w ChatGPT, tzw. „skilli” w Claude czy systemów typu „Gems” od Google. Mają one na stałe wgraną instrukcję dotyczącą stylu pisania i formatowania. Nawet jeśli wstępne efekty są słabe, nie należy się zniechęcać. Często agent, który kompletnie nie radzi sobie z luźnymi postami na LinkedIn, po drobnej korekcie zadań okazuje się wybitny w tworzeniu profesjonalnych form, takich jak firmowe newslettery. Warto zwrócić uwagę czy dane narzędzie potrafi wymieniać informację z Twoim programem do zarządzania kancelarią tak jak to robi Omnilexia i Mecenas.iT.
Gdzie maszyna przegrywa z człowiekiem?
Są obszary, w których zachwyt technologią ustępuje miejsca czystej pragmatyce. Dla osób z dużą sprawnością informatyczną delegowanie prostych edycji wizualnych do AI jest stratą czasu. Obserwowanie przez kilkanaście minut, jak system „mieli” slajdy w PowerPoincie lub formatuje czcionki w Wordzie, tylko po to, by i tak musieć to na koniec ręcznie zweryfikować, nie ma sensu. Często tradycyjna praca na dwóch monitorach z użyciem skrótów klawiaturowych (Ctrl+C, Ctrl+V) bywa nieporównywalnie szybsza i pewniejsza niż powierzanie tego asystentowi AI.