Prawnik przyszłości, inżynieria promptów i nadchodząca „dziura pokoleniowa”

Praca prawnika za 10 lat może przypominać dziedzinę z pogranicza science-fiction. Konkurencyjność na rynku przestaje zależeć wyłącznie od perfekcyjnej znajomości kodeksów. Przyszłość będzie należała do prawników, którzy potrafią oduczać się starych nawyków i sprawnie przekładać procedury prawne na drzewa decyzyjne dla maszyn.

Jedną z najbardziej niepokojących konsekwencji rozwoju legaltechu i sztucznej inteligencji jest zjawisko „karierowej dziury”. Głównym powodem, dla którego kancelarie zaczynają wstrzymywać rekrutacje najmłodszych prawników, jest automatyzacja tak zwanych problemów operacyjno-technicznych. Praca, która do tej pory wypełniała pierwsze lata stażu – np. ręczne przeglądanie klauzul, robienie żmudnych audytów czy masowe porównywanie kilkudziesięciu wersji umów – jest dziś błyskawicznie wykonywana przez programy. Klienci po prostu nie chcą już kupować i opłacać tego typu „juniorskiego” produktu. Wymusi to w niedalekiej przyszłości potężną zmianę w systemie kształcenia edukacyjnego, ponieważ na rynku zabraknie naturalnego środowiska do „wyhodowania” doświadczonego seniora.

Prawnik T-shaped i koniec zachwytu nad promptowaniem

W jakie kompetencje powinni celować młodzi adwokaci i radcowie? Idealnym modelem na najbliższe lata jest tzw. prawnik „T-shaped” (w kształcie litery T). Oznacza to głęboką, wąską specjalizację prawną (np. zyskujące na popularności prawo kosmiczne lub solidne M&A), która stanowi fundament, ale obudowaną szerokim „daszkiem” kompetencji dodatkowych: zarządzaniem projektami prawnymi (legal project management), dogłębnym rozumieniem biznesu oraz nowoczesnych narzędzi.

Wbrew obiegowej opinii, główną umiejętnością wcale nie będzie prompt engineering (inżynieria zapytań), bo pisanie promptów do AI stanie się wkrótce równie naturalne i zautomatyzowane co pisanie SMS-ów. Prawdziwą „walutą” przyszłości będzie umiejętność mapowania pracy prawnika, tworzenia logicznych procesów oraz budowania drzew decyzyjnych, którymi można następnie karmić systemy informatyczne wewnątrz kancelarii. Kluczowa okaże się optymalizacja przepracowanych godzin – prawnik będzie musiał umieć zorganizować pracę z wykorzystaniem automatyzacji tak, aby zawsze mieścić się w budżetowym limicie od klienta (tzw. „capie”) i unikać odpisywania w straty nadliczbowych godzin pracy (write-offs).

Gobeliny, czyli dlaczego musimy umieć się oduczać

Zarządzanie innowacjami to nieustanne uczenie ludzi pracy z technologią, dbanie o kulturę organizacyjną w kancelarii i zapewnienie prawnikom odpowiednich, w tym dopasowanych lokalnie (np. z dostępem do Lexa) narzędzi. Jak jednak prognozować przyszłość młodego człowieka? Tomasz Prus, pełniący rolę Head of Innovation w CMS, jako licealista po profesjonalnych testach predyspozycji otrzymał rekomendację pracy przy… tkaniu gobelinów (ozdobnych tkanin obrazowych). Ta humorystyczna anegdota dowodzi jednego: ocenianie przyszłości na podstawie teraźniejszości jest zawodne. Jedyne, czego możemy być pewni, to zmiana. Z tego powodu najważniejszą kompetencją przyszłości w branży prawnej będzie umiejętność adaptacji – nie tylko uczenia się nowych rzeczy, ale przede wszystkim szybkiego „oduczania się” starych, nieefektywnych schematów działania.

Ta tematyka była poruszana podczas spotkania live „5 pytań w kancelarii o przyszłość pracy prawnika” z udziałem Tomasza Prusa. Obejrzyj nagranie: